Z NOSEM W DÓŁ I DO PRZODU CZYLI ŻUCIE Z RĘKI

Zdecydowałam się podjąć ten temat, gdyż ostatnio usłyszałam, że „jak koń tak idzie z głową w dole, to człapie przednimi nogami i leci do przodu, a poza tym przecież galopując na parkurze musi mieć głowę podniesioną”

Hmmm....Otóż jeżdżenie z nosem w dole i lekko przed pionem jest elementem wszechstronnego treningu każdego konia, aczkolwiek bardzo często niedocenianym przez jeźdźców. A przecież taka postawa znajduje się nawet w ruchach wykonywanych na czworobokach już w niższych klasach!

Żucie z ręki można stosować w każdym chodzie i w każdej chwili treningu w formie ćwiczenia oraz jako chwila przerwy po bardziej wymagających elementach pracy ciałem konia.



zdj.1 - żucie z ręki na młodym koniu



Dlaczego żucie z ręki jest korzystne?

- powoduje ogólne rozluźnienie i relaks konia
- wzmacnia mięśnie - głównie pleców i zadu
- uwypukla grzbiet i rozciąga całą górną linię
- uczy podstawienia zadu i wyrabia siłę nośną
- równoważy, a młode konie uczy równowagi

Oczywiście ćwiczenie to wykonywane nieprawidłowo może bardziej zaszkodzić niż wspomagać trening konia. Jazda w zbyt niskim ustawieniu z nosem prawie przy ziemi powoduje nadmierne naciągnięcie górnej linii i zbyt mocne obciążenie przednich nóg przez przerzucenie środka ciężkości do przodu.

Wielu jeźdźców rezygnuje z takiej jazdy z obawy przed nadmiernym opieraniem się konia na wodzach czy wręcz wyciąganiem ich z ręki. Dodatkowo błędnym jest twierdzenie, że praca w dole nie uczy angażowania zadu, gdyż koń leci i nie można go zwolnić, a co dopiero zatrzymać.
Rzeczywiście konie, kótre dopiero uczą się żucia z ręki, obniżając szyję, przesuwają środek ciężkości do przodu i zaczynają "wisieć na ręku" szukając równowagi. Na początku może się zdarzyć, że nawet jak damy koniowi oparcie, faktycznie będzie on leciał do przodu. W takiej sytuacji musimy od razu zareagować i pomóc koniowi.

Jak to zrobić?

Wystarczy kontrolować jego tempo stosując półparady - koń powinien iść spokojnym chodem, utrzymując równowagę bez opierania się na wędzidle.

Jeśli pojawia się problem z półparadą, a głównie z kontaktem (podczas jej stosowania), to oznacza że musicie się cofnąć do wcześniej omawianych przeze mnie przejść między chodami i zmianami rytmu wewnątrz chodów (dodawania- skracanie) - artykuł na ten temat możesz przeczytać TUTAJ.

Stosując poprawnie półparady koń zacznie iść na lekkim kontakcie
, nawet podczas nauki żucia z ręki. Oczywiście nie oczekujcie że wasz koń od razu będzie szedł z głową w stałym zadowalającym Was dolnym ustawieniu, gdyż może nie być jeszcze dostatecznie rozciągnięty (górna linia) i zrównoważony.

Obniżajcie sukcesywnie głowę centymetr po centymetrze, aż osiągnięcie ustawienie głowy na poziomie, gdzie szpara pyska jest na wysokości barku konia. Zawsze taka forma nauki krok po kroku jest lepsza, zarówno pod względem psychicznym jak i fizycznym konia. Wówczas wierzchowiec będzie kojarzył pracę miło i sam z czasem zrozumie, że jest mu wygodniej w takim ustawieniu. Dzięki powolnemu aczkolwiek regularnemu progresowi unikniemy przeciążeń konia i kontuzji.


zdj. 2 - żucie z ręki doświadczonego konia


Pewnie teraz myślicie sobie - tak pisze i pisze, mądrzy się, ale niech wreszcie napisze jak  się robi to żucie – proszę bardzo, z przyjemnością! Ponieważ jestem praktykiem wytłumaczę Wam kolokwialnie mówiąc "jak krowie na rowie" :-)

Po pierwsze koń powinien mieć zaufanie do Waszej ręki.


Musicie mieć pewność, że wcześniej koń nie miał złych doświadczeń z pierwszym "spotkaniem" z wędzidłem. Jeżeli tak było, pamiętajcie aby być szczególnie ostrożnym i delikatnym z wprowadzaniem kolejnych ćwiczeń.

Jeżeli ganaszowaliście konia (owszem - zebranie to zupełnie co innego i jest to już wyższy szczebelek piramidy ujeżdżenia) przez tzw. "bawienie się" rękoma na przemian, napotkacie się z problemem zaufania oraz chęcią konia do dążenia na przód za wędzidłem. Niestety tak ładnie nazwane „bawienie się” to nic innego jak piłowanie wędzidłem w pysku konia, co w efekcie prowadzi do braku reakcji konia i znieczulenie go na takie „mizianie w pysku” – koń tego naprawę nie rozumie.

Po drugie, pamiętajcie żeby nowe ćwiczenia zaczynać w niskich chodach (stęp i kłus), a dopiero po utrwaleniu nowego zadania przejść do ćwiczeń w galopie.

Reasumując podczas jazdy w stępie/kłusie wejdźcie na mocniejszy kontakt zamykając konia w łydkach prowokując go do oparcia się na wędzidle i w momencie, gdy tylko to poczujecie, powoli oddajecie wodze zachęcając konia aby poszedł w dół za wędzidłem obniżając szyję. Oddajcie wodze na tyle do przodu aby utrzymać konia nos przed pionem (otworzy się ładnie w potylicy).

W tej pozycji koń odczuwa swobodę, ale jeśli przyjdzie mu do głowy podniesienie głowy do góry, znów wracacie na trochę mocniejszy kontakt stwarzając mu niewygodę - koń przypomina sobie, że na dole miał wygodnie i swobodnie przez co od razu wędruje z głową w tym kierunku.

W ćwiczeniu tym bardzo ważna jest wasza szybka reakcja do oddania wodzy w chwili gdy poczujecie chęć "zejścia" w dół oraz szybka reakcja zamknięcia na pomocach, w momencie gdy poczujecie, że koń zaczyna się "podnosić".

Bardzo często zdarza się, że konie w początkowej fazie nauki nie rozumieją czego od nich oczekujemy – co jest oczywiste, dlatego bądźcie wyrozumiali i cierpliwi. Aby koń łatwiej zrozumiał, gdzie jest mu wygodniej wykorzystajcie momenty, w których koń sam z siebie obniża głowę, na przykład w sytuacji, gdy odganiania pyskiem muchy z klatki piersiowej czy przednich nóg lub gdy parska obniżając głowę. Wówczas od razu, z zamknięcia na pomocach, oddajcie mu wodze. Koń powinien po chwili skojarzyć zależność -  głowa w dole – wygoda.

Jeżeli również dla Was są to nowe ćwiczenia, proponuję abyście najpierw rozpoczęli pracę z koniem z ziemi, na lonży z użyciem czambonu. Wykorzystanie takiej pomocy szybko i łagodnie „przetłumaczy” koniowi jak ma reagować, powodując rozluźnienie linek czambonu w momencie, gdy ma głowę w dole. Oczywiście nie wypinajcie konia od razu bardzo mocno – wszystko pomału i stopniowo – niech opuści głowę tylko trochę. Koń potrzebuje czasu aby dojść do końcowego efektu - tak jak my, też nie potrafiliśmy od razu pisać całych zdań, a tylko zaczynaliśmy od pojedynczych liter.



zdj.3 - zasada działania czambonu



Po zakończonej sesji na lonży sprawdźcie jak koń będzie reagował na Wasze pomoce pod siodłem.

Zachęcam Was do regularnej pracy z koniem „w dole”, ponieważ płyną z tego ogromne korzyści:

- konie stają się super elastyczne i mocniejsze
- mają lepszą równowagę
- podczas treningu koń będzie chętniej współpracował wiedząc, że po chwili zaangażowania w ćwiczenie nastąpi moment relaksu i rozluźnienia (czyli głowa w dole)
- chody konia stają się obszerniejsze i okrąglejsze
- konie nie mają problemów z przejściami, bo są nauczone pracy od zadu
- konie po połączeniu ćwiczeń żucia z ręki i przejść, pięknie zaczynają się same nieść
- jeśli skaczecie przez przeszkody, konie w momentach krytycznych są gotowe dużo lepiej wyratować Was wspólnie, bo wiedzą że jak będą potrzebować swobody szyi to ją otrzymają
- konie lepiej baskilują (poprawia im się technika skoku)
- konie stają się wygodniejsze w jeździe, co sprzyja również koniowi bo mniej „skaczemy” mu po siodle
- "podnosząc" konia, jego zadnie nogi bardziej wchodzą pod środek ciężkości, co sprzyja w późniejszej jeździe w zebraniu

I na koniec pamiętajcie - im więcej wymagających ćwiczeń wykonuje koń, tym częściej nagradzajcie konia odprężając go żuciem z ręki lub chociaż oddaniem wodzy. Jeśli będziecie o tym zapominać, konie zaczną wyszarpywać się, zniechęcać do współpracy i być sfrustrowane, a przecież tego nie chcemy.

Owocnej pracy!




tekst: Milena w Dressie




Przeczytaj inne moje artykuły:


1. Po co Ci ujeżdżenie?

2. Przejścia - złoty środek na każdym etapie pracy z koniem cz.1

3. Przejścia - złoty środek na każdym etapie pracy z koniem cz. 2

4. Po drążkach z głową

5. Praca po drążkach w galopie

6. Co ja mam dzisiaj robić z koniem? Jazda po kołach.

7. Z nosem w dół i do przodu czyli żucie z ręki.


facebook